Recenzja: Czy można prosić do tańca? ("Tango")

Autor: Katarzyna Stepaniuk

Dodano: 14-03-2019

tango
Wydaje mi się, że słowa Artura w stosunku do Ali były zbyt mocne. Ktoś tu przesadził. Nie przypominam sobie, aby w utworze Sławomira Mrożka padały słowa „ty kurwo”. Czy dzisiejsza interpretacja sztuki nie może się już obejść bez wulgaryzmów?

Wspomniane wulgaryzmy słyszane są prawie wszędzie. Ludzie wplatają je bezpodstawnie w zwykłe przekazy dnia codziennego. Tracą one już nawet pejoratywne zabarwienie, pompując ego osoby używającej tego typu słownictwa. Niegdyś był to język ulicy, który rozprzestrzenił się, zyskując coraz to szersze grona użytkowników. Z szacunku do stworzonego dzieła i artysty raczej unikałabym tego typu określeń.

Główny bohater sztuki już od samego początku wyróżniał się na tle innych. Jako jedyny miał na sobie białą koszulę. Mogło to symbolizować nadzieję na to, że przywróci on członkom rodziny ich tradycyjne role. Poza tym uważam, że został zbyt mało wyeksponowany. Powinien być bardziej stanowczy i budzić grozę. Nie udało mu się też dostatecznie mocno pokazać jego odrębności na tle ekscentrycznych domowników.

Artur często siedział pochylony, co być może miało podkreślać jego niższość pokoleniową, lecz w konsekwencji sprawiło, że był gorzej słyszalny od innych. Prawie nie zmieniał pozycji, a momentami popadał w monotonię wypowiedzi. Nie widać też było jego mimiki oraz ekspresji twarzy. Z przedstawieniem charakterystycznego dla osoby nietrzeźwej zachowania przy jednoczesnym utrzymaniu dobrej dykcji, Przemysław Witek poradził sobie fenomenalnie.

Cały czas zastanawiałam się, czy nieprawidłowe artykułowanie spółgłoski „r” nie wpłynie negatywnie na odbiór postaci Edka. Można było zinterpretować to jako jego celowe niechlujstwo, lecz nawet trafna próba przedrzeźnienia go przez wuja nie broni tego niedopatrzenia.

Z kolei zupełnie zaskoczył mnie i spodobał mi się głos Eugeniusza. Była w nim dostrzegalna niespodziewana nutka absurdu. Figlarność, niedbałość, a zarazem precyzja intonacji, natężenia głosu, balansowanie między szeptem a krzykiem okazały się być jego mocną stroną. Tomasz Celler był pewien swojego głosu i wiedział na ile może sobie pozwolić, modulując go.

Nie gorszy okazał się być Stomil. Charakteryzował go szeroki wachlarz emocji, co dało Mateuszowi Mirczyńskiemu duże pole działania. Można było usłyszeć jego zadziorność, stanowczość, ale też zdenerwowanie i bezwładność. Był pewien tego, co robił i miałam wrażenie, że przychodziło mu to z ogromną łatwością. Ciekawie bawił się mimiką i niejednokrotnie uderzając ręką o stół, podkreślał innym swoją obecność.

Eleonora ukazała swój pazur – nie tylko zdradzając męża, ale również bez przerwy wzdychając do Edka i Stomila naprzemiennie. Pokazała, że nie jest głupia. Podczas rozmowy z Alą okazała się wyrozumiałą i całkiem inteligentną kobietą. Widać było, że Ewelina Jasińska dobrze czuła się w tej roli. Była stanowcza i wiedziała, którą sylabę przedłużyć tak, by innym w głowach pobudzić wyobraźnię.

U Ali natomiast urzekła mnie cnotliwość. Wybudzona ze snu młoda dama kokietowała Artura. Robiła to, dbając o każdy szczegół. Bardzo często bawiła się włosami. Starała się wzbudzić zazdrość młodzieńca. Chciała też znaleźć się w centrum jego zainteresowań. Prawie się nie uśmiechała.

Babcia za to wyróżniała się niepoprawnym optymizmem. Choć jej zachowanie i wygląd miały zupełnie nie pasować do osoby w podeszłym wieku to myślę, że nieco starsza osoba odgrywająca jej rolę dodałaby trochę więcej groteski tej postaci. Mało się udzielała i wydaje mi się, że zginęła na tle całej sztuki. Sądzę, że Bratka Serbeńska zbyt poważnie potraktowała postać zwariowanej staruszki.

Co do narratorki nie mam zastrzeżeń – Karolina Obrębska wykonała swoją pracę skrupulatnie. W momencie przejęzyczenia szybko poprawiała się i kończyła swoje kwestie z zachowaniem pełnego spokoju.

Całą inicjatywę popieram i gratuluję odwagi wszystkim tym, którzy podjęli się wzięcia na warsztat tak wymagającego dzieła jakim jest „Tango” Sławomira Mrożka. Szczególne brawa należą się Dianie Redkiewicz, która wyreżyserowała spektakl. Aktorzy z Kloszartu również spisali się na medal - dla niektórych był to debiut sceniczny i próba przekroczenia własnych granic. Miło słyszeć, że priorytetem podczas pracy w zespole było dążenie do stworzenia jak najlepszej wersji omawianej inscenizacji, wzajemne wsparcie oraz dobra atmosfera.


__________________________
Autor zdjęcia: Kacper Sawicki
Copyright © 2018 Karolina Obrębska