O „Fru-Fru” przed premierą

Autor: Kamila Helwak

Dodano: 11-05-2019

fru fru
8 maja odbyła się konferencja prasowa dotycząca premiery polskiej wersji spektaklu Fru-Fru na motywach picturebooka Metamorfoza Fru-Fru, którego oryginalnym twórcą jest Wietnamczyk Nguyen Tran Thien Loc. Co ciekawego zdradzili twórcy przed premierą?


Andrzej Bartnikowski (dyrektor Olsztyńskiego Teatru Lalek):
– Bardzo urzekła mnie ta książka, a przede wszystkim potencjał w niej zawarty – zostawia ogromne pole do interpretacji, budowania historii na scenie. Myślę, że spektakl bardzo dużo dopowiada do tego, co jest w książce. Ciężko jest o niej opowiedzieć tak, by nie zdradzać szczegółów. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że jest to historia o tożsamości. Głównym bohaterem jest larwa, czyli jakiś byt, który ma się dopiero stać czymś określonym. Nie wiemy czy to jest on czy ona. Fru-Fru również nie wie czym jest, ale wie czym chciałoby być – motylem. Podziwia je od samego początku. Historia mówi także o poznaniu świata, rodzeniu się. Z jednej strony książka jest stworzona tak, że bardzo dobrze przemawia do dziecka, z drugiej zaś jest tam warstwa filozoficzna, którą dziecko i rodzic zrozumie w inny sposób.

Karolina Maciejaszek (reżyseria, scenariusz):
– Książka dostarcza nam inspiracji, która głównie jest schematem fabularnym. Fru-Fru jest w pewnym sensie metaforą dziecka, które rodzi się, poznaje otaczający je świat. Przechodzimy z nim przez różne fazy, np. rozpoznania siebie „ja jestem”. Tak jak u dzieci jest moment „fazy lustra”. Chciałam tak opowiedzieć historię Fru-Fru, żeby przejąć perspektywę głównego bohatera – dowiedzieć się jak małe dziecko, które dorasta, widzi świat. Na początku poznajemy świat zmysłowo, a później dopiero używamy różnych określeń. Nawet poszczególne sceny nazwałam tak, aby podkreślić kolejne etapy pojmowania świata, np. Emocje, Słowa, Wiedza. To jest moja pierwsza realizacja dla aż tak małego widza (bo mówimy tutaj o trzylatkach), dosyć nowa forma, bo zazwyczaj robiłam adaptacje dużej literatury, a tutaj rzeczywiście jest autorski tekst. Bardzo dużo gramy tutaj obrazami, plastyką, muzyką, ruchem scenicznym. Głównie staramy się działać na zmysły dziecka.
Iza Smelczyńska, która skomponowała muzykę do spektaklu, zajmuje się dosyć eksperymentalnymi formami muzycznymi. Uważam, ze jest to muzyka, która bardzo mocno działa na emocje i absolutnie sprawdzi się w repertuarze dziecięcym.

Marika Wojciechowska (scenografia):
– Skupiłam się faktycznie na tym, by obrazy były jak najbardziej abstrakcyjne. Starałam zachować się minimalizm, który był wystarczający do zbudowania takich obrazów, które chciałyśmy osiągnąć. Lustrzana podłoga zrodziła dużo ładnych obrazów, chociaż czasem bywa uciążliwa. Na szczęście mamy jeszcze kilka dni, żeby się z tym obyć.

Ewelina Ciszewska (choreografia):
– Jestem bardzo szczęśliwa, że jestem w tym teamie, dlatego że tekstu jest mało. Bardzo lubię takie zadania w teatrze, kiedy między słowem a słowem jest dla mnie przestrzeń do wypełnienia. To jest ciekawe wyzwanie, tym bardziej, że dotykamy różnych konwencji, a moją inspiracją jest muzyka, która się pojawia, przestrzeń, która jest do ogrania, ciało aktora. Tak samo formy, które stworzyła Marika, które są nietypowe, oryginalne, a także wymuszają innego rodzaju myślenie. Dlatego staram się uciekać od realistycznego ruchu w kierunku abstrakcji.

Premiera spektaklu odbędzie się 12 maja o godzinie 17:00 w Olsztyńskim Teatrze Lalek.
Copyright © 2018 Karolina Obrębska