Przeciętny Odbiorca Sztuki

Autor: To Masz Celler

Dodano: 23-09-2018

OPOS

Bez wahania mogę powiedzieć, że tekst niniejszy jest pewnego rodzaju dziennikarskim rozdziewiczeniem. Odczuwam presję, gdyż wiem, że ukaże się on w pierwszym wydaniu naszego kloszartowego magazynu. A temat nie należy do najłatwiejszych... bo kim właściwie jest PRZECIĘTNY ODBIORCA SZTUKI? Nasza pierwsza redakcyjna burza mózgów taki pomysł wygenerowała i cisnęła nim prosto we mnie. Postanowiłem się nie uchylać, bo wyzwaniom trzeba stawić czoła! Tylko jak tu zakląć w taką formę, jaką jest felieton zagadnienie mogące zapełnić karty kilku książek?

Założyłem, że POS jest wymagający, potrzebuje poruszenia, chce po zakończeniu wydarzenia nadal rozpamiętywać jego aspekty, wracać pamięcią do szczegółów, czerpać pełnymi garściami ze źródła sztuki, z jakim się zetknął. Osoba taka uczęszcza na różnorakie wydarzenia kulturalne – tj. spektakle, wystawy, pokazy taneczne, koncerty, może nawet jakieś improwizacje! Warto zatem się zorientować jak licznie ten gatunek występuje w Polsce (w tekście skupię się głównie na teatrze).

Zacząłem od researchu – odwiedziłem stronę Urzędu Statystycznego (najpierw Olsztyńskiego) i próbowałem znaleźć jakieś interesujące dane na hasło ‘teatr’, czy ‘kultura.’ Nie znalazłem. Zadzwoniłem więc na infolinię, gdzie przemiła, rozentuzjazmowana pani informatorka poprowadziła mnie przez skomplikowany labirynt, jakim jest główna strona Urzędu Statystycznego. Odbyłem przyspieszony kurs korzystania z ich oprogramowania i nabyłem trochę cennej wiedzy, którą mam zamiar jeszcze nie raz wykorzystać.

A czego się dowiedziałem? Pozwolę sobie zacytować to, co zrobiło na mnie największe wrażenie. W roku 2017

“Działalność sceniczną prowadziło 187 teatrów i instytucji muzycznych posiadających własny zespół artystyczny (o 2,7% więcej w porównaniu z 2016 r.). Teatry i instytucje muzyczne zorganizowały 65,4 tys. przedstawień i koncertów, które zgromadziły 13,3 mln widzów i słuchaczy (spadek o 9,1% w porównaniu z 2016 r.).”

Co nam to mówi? Chyba to, że 2017 był wyjątkowo kiepskim rokiem dla wszelkiego rodzaju działalności artystycznej - bo w najgorszych koszmarach bym nie wyśnił, że to stały, coroczny spadek. Mój POS znajduje się w tej puli 13,3 mln widzów i słuchaczy, którzy odwiedzili teatry, filharmonie i sale koncertowe. Statystyka jest dramatyczna. Można założyć, że Przeciętny Odbiorca Sztuki jest zagrożonym gatunkiem! Spadek (o ponad 9%) w porównaniu z rokiem poprzednim to dramat. I w tym dramacie paradoksalnie występują ci, którzy rezygnują z uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych. Mogę ich zatem pozbawić statusu Przeciętnego Odbiorcy Sztuki i zadać pytanie – co skłoniło ich do zupełnego odsunięcia się od kultury i sztuki?

Może w 2017 zwyczajnie nawalił ‘program’ i nie było na co iść? Nie do końca można się z tym zgodzić. Spadek o 9% to przecież katastrofa. Martwię się, że większa część problemu to kwestia obecnej popkultury. Jakie dziecko wybierze Czerwonego Kapturka z Teatru Lalek, kiedy do kin właśnie wchodzą nowi Avengersi, a zespół grafików za grube miliony od wielkich wytwórni zamienił zieloną ścianę, na tle której stoją nasi superbohaterowie, w gigantyczne, magiczne pole bitwy. Jak się ma wypchany wilk do Hulka siłującego się z kolejnym olbrzymim zagrożeniem z kosmosu?

Tu jest pies pogrzebany. Jeśli taki przeciętny pan Janusz spędził ostatnie 35 lat przed telewizorem, to on raczej nie stanie się znienacka Przeciętnym Odbiorcą Sztuki. Chyba, że dorosłe już dzieci w ramach jakiegoś prezentu kupią jemu i małżonce bilety do teatru – wtedy z szafy wyciągamy garnitur, krawat, zażywamy perfumę jakąś i idziemy się, hehe, odchamić! I to już można zostawić tak, jak jest. Jeśli teatr kogoś nie interesował przez te wszystkie lata, to nie wiem, co by się musiało stać, żeby nagle zaczął.

Za to młode pokolenia – w nich cała nadzieja. Teatr jest wymagający, bardziej skomplikowany, często znacznie droższy, a przy tym mniej widowiskowy. Jak można zainteresować nim młodzież, która po wpisaniu kilku liter w wyszukiwarkę, zaraz ma na tacy podane praktycznie wszystko, czego sobie zażyczy? A może teatr wymaga jakiejś radykalnej zmiany? Może powinien skierować się w stronę masowej produkcji kiczu, bo to zawsze przyciąga publikę i generuje przychód? Boże, tylko nie to!

Uważam, że teatr to przede wszystkim idea. Idea oparta na bardzo solidnych fundamentach – świadomości społecznej, ludzkiej wrażliwości, szczerych emocjach, poczuciu misji. To są wartości, na których można bardzo wiele zbudować, więc nie powinniśmy ich zatracać w imię postępującej komercjalizacji. Lekko nie będzie. Współczesny świat zalewa nas ze wszystkich stron falami informacji, które są pełne plastiku. Plastiku, który na każdym kroku poleca nam Youtube, który oferuje większość aplikacji i portali tworzonych dla młodzieży, który się tonami przelewa przez serwisy społecznościowe. Gdzie tam miejsce na promowanie kultury i sztuki?

Jest go pełno. Właśnie w tym rzecz, że nie można szukać wymówek. Postęp nam nie zaszkodził, tylko dał więcej możliwości dotarcia do odbiorcy (siema, to my, magazyn Kloszart!) Trudniej się przebić, fakt, ale na pewno nie wolno rzucać ręcznika. Jeśli będziemy robić swoje, a jednocześnie odpowiednio wykorzystywać wszystkie narzędzia kontaktu z odbiorcą, jakie współczesny rozwój technologiczny nam zaoferował, to jesteśmy w stanie dotrzeć do tych, którzy się na poważnie sztuką i kulturą zainteresują. Może z 15 dzieciaków większość powie ‘woooow, ale ten Hulk był silny i jaki zabawny i jak skakał!’, ale trafi się chociaż jedno albo dwa, które stwierdzą: ‘To wszystko sztuczne przecież! Nie widzieliście wilka z teatru? Ale był straszny! A jaki miał donośny głos, a ile w nim było emocji!’ I wtedy mamy sukces. Właśnie udało się ciężką pracą i zaangażowaniem poszerzyć gatunek Przeciętnego Odbiorcy Sztuki.

Copyright © 2018 Karolina Obrębska